C107. Sodowanie. Nie za wiele dziur.

Miałem już okazję się przekonać jaką techniką powinno być oczyszczane nadwozie. Można użyć zwykłego mechanicznego czyszczenia, ale ciekawsze są piaskowanie, szkiełkowanie i najciekawsze – sodowanie.

Jeżeli któs mnie pyta, jakiej technologii użyć to już teraz odpowiadam tylko – każdej dostępnej w zależności od potrzeb. I tak faktycznie powinno być. Wszystko zależy od twardości lakieru oraz obecności różnych środków do konserwacji (w większości podwozia).

I tak też było tym razem, różne fragmenty nadwozia oraz podwozia były czyszczone różnymi środkami, choć faktycznie sodowanie użyte było w większości.

Tak wyglądało rozebrane nadwozie już na wózku:


Oraz w drodze do warsztatu zajmującego się sodowaniem:


Po jakimś czasie dostałem pierwsze zdjęcia, nadwozie jest oczyszczone.


I wtedy przyszedł czas na ocenę stanu faktycznego, tj. po oczyszczeniu. W słabym stanie jest podłoga bagażnika, choć wnęka koła zapasowego jest ok. Do tego „nogi” kierowcy i pasażera oraz kilka miejsc, gdzie zwykle zbiera się woda po deszczu, czyli rynienki i miejsca pod maską i klapą bagażnika. Okazało się też, że samochód miał delikatną przygodę blacharską lewy przodem, jest zagnieciony lewy narożnik, ale to nic. Sami zobaczcie…


Najważniejsze, całe nadwozie jest oryginalne, nie ma śladów po naprawach blacharskich, żadnych wymian, żadnego wycinania i spawania. Jest dobrze. A tak to się prezentuje.


Dystans między warsztatami to ok. 100km, więc zdecydowałem, aby pokryć całe nadwozie jedną wartwą podkładu, aby uniknąć korodowania w czasie transportu. Poniżej nadwozie w podkładzie w drodze powrotnej do przygotowania do lakieru.


Kolejny krok to naprawa blacharska, a potem przygotowanie do lakieru.

Author: szpulek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *