R-20 była kupiona kilka dobrych lat temu i od tamtego czasu stała, muszę przyznać, z brakiem pomysłu na siebie. Nawet nie była w planach na remont na ten czy kolejny rok.
- R-20 jednak będzie remontowana
- Prostowanie dokumentacji R-20
- Czerwone tablice oraz przegląd stanu pojazdu
- Transport R-20 do warsztatu
- Biodegradacja nadwozia Syreny
- Nie ma pustych przebiegów, odbiór Syreny Bosto
1. R-20 jednak będzie remontowana
Brak planu na remont a jednak stało się coś niespodziewanego. To warsztat zadzwonił, że jest okienko i mogą przyjąć na blacharkę kolejną syrenę. A że robili 105tkę, a obecnie Bosto – takiej okazji nie można było zmarnować. Biorąc pod uwagę ile czasu trzeba czekać na takie remonty, decyzja była oczywista.
Trzeba było zatem jakoś wyciągnąć R-20 z takiego zapomnianego garażu:

Jak już udało się zabrać Syrenę zrobiłem coś, czego do tej pory nie praktykowałem. A mianowicie postanowiłem wyprostować tematy dokumentów zanim zaczęlibyśmy topić fundusze w remont.
2. Prostowanie dokumentacji R-20
Syrena była kupiona bez dokumentów (brak dowodu rejestracyjnego, brak tablic rejestracyjnych), a że zawsze miała zostać zabytkiem (na tzw. żółtych tablicach), brak dokumentów nie był problemem. Oczywiście spisałem ze sprzedającym umowę kupna-sprzedaży. I to był jedyny dokument dotyczący tego samochodu.
Co zatem zrobiłem?
Najprostszym sposobem na sprawdzenie czy Wydział Komunikacji zarejestruje nam pojazd jest oczywiście wystąpienie o rejestrację pojazdu w tymże urzędzie. Co też uczyniłem. Oczywiście z uwagi, na fakt, że ta R-20 nie posiadała ważnego badania technicznego jedyną możliwością było zarejestrowanie Syreny na tzw. czerwone tablice.
Co zyskałem?
Urząd zarejestrował mi pojazd i od tego czasu będzie widniał w systemie CEPIK, oczywiście ze śladem mojej własności. A zatem jeśli urząd to przyjął i pojazd zarejestrował, można zabrać się za remont ze znacznie mniejszym ryzykiem własności czy dokumentacji, a następnie zrobić badanie techniczne i zarejestrować Syrenę już na docelowe tzw. żółte tablice.
3. Czerwone tablice oraz przegląd stanu pojazdu
Najłatwiej będzie powiedzieć tak: kompletny i gruntowny remont wszystkiego. Rama oraz cała kabina wraz z paką są mocno skorodowane. Podłoga w zasadzie nie istnieje. Z resztą sami zobaczcie:










Z racji tego, że ten remont nie był planowany, nie było też czasu na rozebranie tego samochodu. Umowa z warsztatem była taka, że muszą też rozebrać całe nadwozie i ramę, więc można było zawieźć im pojazd w całości. Choć w rzeczywistości ta R-20tka była daleka od całości.
4. Transport R-20 do warsztatu
Pogoda nie sprzyjała, ale na szczęście większość trasy to była autostrada. Syrena jak zwykle wzbudzała spore zainteresowanie wśród innych użytkowników dróg. Aż dziw, że wszyscy zwracali uwagę na ten kawałek złomu.

5. Biodegradacja nadwozia Syreny
To nie powinno dziwić. Większość syren zjadła korozja. A zatem po przejechaniu kilkuset kilometrów tyle wyleciało z Syreny…

Pozostało tylko pozamiatać na łopatę. To wszystko będzie odbudowane. Ale wszystko w swoim czasie.
6. Nie ma pustych przebiegów, odbiór Syreny Bosto
W jedną stronę z R-20, natomiast w drodze powrotnej można było przywieźć Bosto. Dobre 4 godziny pakowania. Z uwagi na pogodę trzeba było porządnie zabezpieczyć całe nadwozie, którego naprawa trwała dobrych parę miesięcy. Czyli kilka warstw folii stretch oraz kilka rolek taśmy pakunkowej. Zdecydowanie łatwiej się odpakowuje niż pakuje…

