Tyle czasu zbierania i przygotowywania. Odświeżanie, cynkowanie i chromowanie. Czasem po kilka razy. Ale w końcu nadwozie jest na tyle gotowe, że można zacząć etap składania. A tutaj jak to wyglądało „na półkach”.


Montaż w komorze silnika. Skrzynia była już wcześniej na ramie, ale dopiero po posadowieniu nadwozia przyszedł czas na silnik z osprzętem.


We wnętrzu też się pozmieniało. Było trochę problemów z kolumną kierowniczą, ale najciekawszy zakres prac to dopasowanie podsufitki. Dopiero wtedy widać, że wnętrze przestaje być tylko skorupą.


A tutaj przeskok ze skrajności w skrajność. Gdyby liczyć to między tymi etapami było sporo godzin. Podłoga zyskała dodatkowe wygłuszenie. W oryginale go nie było, gumowa wykładzina leżała na blasze, a czasem i wykładziny nie było.


A tutaj trochę ogólnych kształtów. Jeszcze bez szyb, ale już widać jak to się będzie prezentowało. Już nie mogę się doczekać uruchomienia.




