Gdy usłyszałem, że szykuje się rajd, decyzja mogła być tylko jedna. To idealna możliwość sprawdzenia samochodu przed dłuższym rajdem, który od dawna jest w planach. Fakt, sam dojazd na linię startu to ponad 200km w jedną stronę, ale fragment tego dystansu Fiat 133 przejechał na lawecie.
W oczekiwaniu na start:

W rajdowym paszporcie ujęte zostały różne zadania do wykonania, pojawiły się także miejsca do odwiedzenia. Dla nas lokalizacje w woj. mazowieckim i łódzkim to zupełnie nieodkryte zagadki, więc tym bardziej rajd zapowiadał się ciekawie.
Jednym z ciekawszych miejsc i również swego rodzaju niespodzianką okazał się bunkier kolejowy. Tak, bunkier na tyle długi, że można było w nim schować cały skład pociągu. Wiadomo kto w historii miał takie pomysły, jednak fajnie, że takie miejsce zostało przekształcone w muzeum i pojawiło się tam również kilka pojazdów.

Kolejne miejsce, które udało się odwiedzić w trakcie rajdu to brawa wjazdowa fabryki w Niewiadowie. To tutaj powstawały chociażby pierwsze przyczepki N126 czy N250, tak popularne wtedy czy dziś.

Innym punktem na mapie do odwiedzenia okazał się Pałac Biskupów Kujawskich w Wolborzu. Bardzo ciekawe miejsce, choć szkoda, że nie można było podjechać bliżej.

Po zakończeniu rajdu nawet na mecie pytali mnie czy faktycznie na kołach pojadę teraz do domu. Fakt faktem tak było, ale tylko w połowie. Po prostu w połowie drogi zostawiłem lawetę, choć i tak, Fiat 133 przejechał tego dnia ponad 400km.

I jeszcze jedna fotka, nie mojego autorstwa, ale dostałem ją po rajdzie. Moment kiedy wyjeżdżałem na trasę zaraz po przekroczeniu linii startu.

Raz jeszcze dziękuję organizatorom. Napracowaliście się! Można było mieć wrażenie, że nie uda się odwiedzić wszystkich punktów z paszportu, ale udało się 🙂 Dziękuję też za powiązanie rajdu z miejscami historycznymi, wiele się dowiedziałem, wiele nowych miejsc odwiedziłem. Dlatego warto jeździć na takie imprezy!
