Powstał pomysł, aby w tym sezonie przejechać się naszą 127ką na rajd. W tym celu trzeba było zaglądnąć głębiej w jej stan techniczny. Myśl przewodnia to: jeśli coś wygląda, że może nawalić w trasie – trzeba to naprawić lub wymienić.
A w takim to towarzystwie przyszło nam wisieć na podnośniku w trakcie prac:

Na pierwszy ogień poszły hamulce z przodu. Tak, hamowały, ale jeden tłoczek miał trochę oporów, tarcze z wżerami od postoju, klocki nie wiadomo w jakim stanie (trudno było ocenić ile mają lat), jarzma z korozją. Piasty i łożyska okazały się w dobrym stanie.
Decyzja:
1. Wymiana tarcz i klocków
2. Regeneracja zacisków
3. Czyszczenie i malowanie jarzm oraz płyt montażowych pod felgi




Wprawne oko zauważy powyżej, że brakuje końcówek drążków kierowniczych. Dlaczego? Przekładnia miała luzy, trafiła do regeneracji. A jak już mamy wszystko na stole to zostały także zamontowane nowe końcówki drążków.
Przy okazji, wyjęcie i włożenie przekładni – bez odchylenia skrzyni – bardzo trudne.

Następnie trzeba było przeglądnąć ogumienie. Opony swoje już widziały, zdecydowanie do wymiany. Przy okazji padł pomysł, aby polakierować felgi. Oj naszukaliśmy się w jakim kolorze wychodziły fabrycznie. Po dłuższej konsultacji w klubie włoskim, okazuje się, że na koniec lat 60tych i na początku lat 70tych felgi miały brudny biały kolor. Ten samochód to rocznik 1973 (pierwsza seria), więc felgi będą brudnobiałe. Co więcej, felga z koła zapasowego okazała się nielakierowana powórnie i faktycznie była w białobrudnym kolorze. I tu jeszcze jedna uwaga. Faktycznie występowały srebrne felgi, ale dopiero w późniejszych latach.
Rozmiar opon to 135/80R13. Wyglądają komicznie, jeśli chodzi o szerokość, ale to właśnie na takich oponach 127mki opuszczały bramy fabryk.

Serwis olejowy plus wymiana świec. Tak na wszelki wypadek bo nie było problemu z zapłonem, ale też trudno było ocenić ile przebiegu mają założone świece.

A tutaj coś co denerwowało. Typowa kosmetyka:


Po przejechaniu kilku kilometrów okazało się, że huczy łożysko na tylnej osi. Więc jak już się to rozebrało to wpadły nowe łożyska, a przy okazji nowe bębny oraz szczęki.



Teraz pozostaje pojeździć i obserwować. Na ten moment nie widać innych tematów do naprawy. Więc w drogę!
