Zakres prac był dość jasny, pisałem o tym wcześniej. Główne ogniska korozji to okolice błotników i pasów przedniego i tylnego. Do tego trzeba było zaglądnąć pod galanterię, aby wyeliminować lub choć zatrzymać postęp korozji. W kluczowych przypadkach – wymiana częściowa lub całego elementu.


Na pierwszy ogień poszły przednie i tylne lampy, a także zderzaki. Kolejno cała przednia atrapa.


Teraz jest już możliwość przeprowadzenia kilku sprawdzeń, tj. punktowego czyszczenia do blachy.
Wstępne wnioski?
Nie jest dobrze. Samochód wyglądał całkiem nieźle, gdyż był poprawiany i malowany we Włoszech. Tam, gdzie zaczyna się dłubać tam jest pod spodem korozja. Będzie zdecydowanie więcej pracy z tym nadwoziem niż zakładaliśmy. O wiele więcej.
