Dalsze czyszczenie korozji odkrywa kolejne niespodzianki. To co widać powyżej na zdjęciu to wzmocnienia przy zawieszeniu koła przedniego. Tam, gdzie nadwozie otrzymuje największe wstrząsy w trakcie jazdy. I okazuje się, że to miejsce nie dość, że skorodowało to jeszcze pękło. Nie było szans wcześniej tego zobaczyć. Diagnoza – trzeba to wymienić w całości. I tak też się stało po obu stronach nadwozia.
Lewa strona. Rozwiercone, wymienione na dorobione elementy z grubszej blachy niż oryginalnie. Następnie wszystko zostało zabezpieczone antykorozyjnie. Na to później przyjdzie nowy błotnik.







A tutaj praktycznie ten sam zabieg, ale z prawej strony:



Udało się także odratować pokrywę silnika. Wszystko zostało dokładnie wyczyszczone i zabezpieczone:



Zanim zacznie się pasowanie błotników – został jeszcze jeden fragment nadwozia. Tuta nie udało się znaleźć nowej części, więc pas przedni fragmentami został na nowo odbudowany. Na zdjęciach jeszcze ze starymi błotnikami, aby złapać oryginalne wymiary.



I w końcu można było zacząć pasować cały przód. Nowe błotniki do poprawionej maski i odbudowanego pasa przedniego. Jak dla mnie, świetna robota blacharza. Dlaczego? Zobaczcie na linie pomiędzy elementami. Fiaty nigdy nie byłī tak spasowane. Ale ten będzie.





A teraz kolej na tył. Patrząc na to, że z tyłu zwykle jest gorzej to trzeba się nastawić na więcej niespodzianek niż z przodu nadwozia.
